Przeskocz do treści

1983 Miejsce na ziemi

Miejsce, w którym się wzrosło i gdzie żywe są ciągle dni dzieciństwa; miejsce związane z myślą o najbliższych, o tych, którzy już odeszli i o tych, którzy są – zawsze nam życzliwi, gotowi w razie potrzeby służyć radą i pomocą, cieszący się naszą radością i zatroskani naszym smutkiem; miejsce tworzące rodzinną więź i tradycję – dom rodzinny, jaki widzi w swych pragnieniach, przedłożył w roku 1982 jako swą pracę dyplomową młody warszawski architekt Krzysztof L. Kurpaski. Tematem tego projektu jest modernizacja istniejącego już obiektu – zwykłego domu z małym ogrodem, jakie powstawały w międzywojennej Warszawie wysiłkiem, oszczędnością i gospodarną zapobiegliwością prostych ludzi pracy.

Projekt ten, zaakceptowany jako temat pracy dyplomowej i prowadzony przez jej promotora – architekta Zbigniewa Wacławka, wywołał wśród młodzieży studenckiej Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej żywe i cenne poruszenie, budząc zdumienie i dyskusje, i to zarówno swym niecodziennym, socjologicznie ujętym tematem, jak i nie często spotykaną formą graficznego podania. Dodatkowy podziw wywołać może zamiar planowanej – zapoczątkowanej już jego stopniowej realizacji. Przedstawiając niecodzienność i niewątpliwe walory tego niezwykłego projektu studenckiego, skierować należałoby też – i to z wdzięcznością – myśl naszą ku tym, którzy swą postawą życiową i atmosferą domu rodzinnego zakodowali w świadomości jego autora potrzebę związania się z tym domem na dobre i na złe i trwania w tym właśnie miejscu na ziemi.

Z tekstu Tadeusza Baruckiego

Fot. Jerzy Sabara

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

1982 Zaplecze budowlane

Na ostatniej wystawie prac dyplomowych absolwentów wyższych uczelni plastycznych w dziedzinie dyscyplin projektowych zwrócił moją uwagę projekt zespołu budynków zaplecza użytkowego i socjalnego na placu budowy. Jest to praca dyplomowa wykonana pod kierunkiem docenta Wiesława Nowaka przez Grażynę Prokofi na Wydziale Architektury Wnętrz warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Projekt ma duże znaczenie praktyczne. Nowe budownictwo jest często sytuowane z dala od zaplecza mieszkaniowego. Problem zakwaterowania pracowników nabiera więc szczególnego znaczenia. Zespół ludzi pracujący na budowie stanowi specyficzną społeczność; większość wyrwana ze swego środowiska, średnio 80% stanowią kawalerowie.

Funkcje poszczególnych zespołów określone są odpowiednim kolorem. W centrum zespołu mieszkalnego sytuowane są pomieszczenia wspólnego użytkowania, takie jak sala telewizyjna. czytelnia, sala gier, klub. Wielkość ich uzależniona jest od liczby mieszkańców w zespole. Stanowią one wraz z zamkniętymi przestrzeniami wewnętrznymi ośrodek życia społeczno-kulturalnego zespołu.

Jeszcze dwie uwagi. Prezentowana praca łączy w sobie elementy różnych dyscyplin projektowych. Myślę, że jest to jej istotnym walorem. Dziś, w dobie coraz bardziej posuniętej specjalizacji, nauczanie kompleksowego myślenia nabiera szczególnej wagi. I druga uwaga. Nie sposób myśleć o przestrzeni wewnętrznej kształtowanej dla człowieka w oderwaniu od przestrzeni zewnętrznej. Próba powiązania tych przestrzeni w prezentowanej pracy jest kolejnym walorem. W życiu niestety rzadko się to zdarza.

Z tekstu Jana Kosińskiego

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

1981 W starej elektrowni

Prezentowana obok praca dyplomowa Lilianny Soji i Jacka Babickiego, wykonana w pracowni wystawiennictwa warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych pod kierunkiem docenta Henryka Wiśniewskiego, jest interesującą propozycją adaptacji budynków starej, przeznaczonej do likwidacji elektrowni warszawskiej dla potrzeb centrum sztuki współczesnej.

Niższy poziom wysokości sześciu metrów, mieszczący ekspozycję, zaopatrzony jest w system wiszących ekranów dający możliwość aranżacji wnętrza. Umieszczone w podłodze hydrauliczne zapadnie przeznaczone do ekspozycji rzeźby, ułatwiają jednocześnie transport rzeźb z magazynu znajdującego się w podziemiach hali. Klimat wnętrza określa kolor naturalny cegły, czarna konstrukcja, srebrne siatki magazynu, białe ekrany ekspozycyjne i czarna podłoga ceramiczna, Interesująca wydaje się propozycja rozwiązania wnętrza dawnej maszynowni przeznaczonej dla laboratorium działań plastycznych. Zostaje tu wykorzystany istniejący system suwnic; po odpowiednim przekonstruowaniu daje on możliwość zastosowania ruchomych platform w dwóch poziomach. Podział pionowy hali zapewnia system rolet.

Z tekstu Jana Kosińskiego

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

1981 Centrum Wzornictwa Przemysłowego proj. Jerzy Porębski

W ukształtowaniu bryły budynku i w zarysach planu odbieramy, zamierzoną przez autora, postmodernistyczną konwencję formy. Wskazują na nią również linearne portale zdobiące wejścia do sklepów, czy też fragmenty lustrzanych elewacji. Przyjęta konwencja okazała się szczególnie korzystna. kiedy przyszło do kompozycyjnego związania formy Centrum ze wspomnianym budynkiem parafialnym. Jeżeli już mowa o szczegółach, to bardzo udane wydaje się być rozwiązanie wolnostojącego portalu przy wejściu głównym oraz lukarn w skarpie, od ulicy Książęcej, które doprowadzają światło do podziemnych sal ekspozycyjnych. Dodałbym tutaj jeszcze, ale to już z wyobraźni, bo rysunki nic o tym nie mówią, świetny pomysł zewnętrznych ekspozycji dużych form przemysłowych, które mają stale współgrać z elewacją budynku oglądaną od strony terenów otwartych. W projektowanej architekturze, ujmując ją całościowo, odbieramy umiarkowaną agresywność formy, zgodną z zadaniem przyciągania i zaciekawiania widzów.

Z tekstu Lecha Tomaszewskiego

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

1980 Tadeusz Zieliński rozmawia z Redakcją

Czy zgodzi się Pan, że wśród różnych dzieł człowieka architektura najwierniej oddaje aktualność społeczną, że jest stosunkowo czystym odbiciem swego czasu?

Tak, ona zawsze jest odbiciem sytuacji społecznej. Na przykład, dzisiejsza architektura w wielu rejonach świata, a wśród nich w Polsce ujawnia nieharmonijny rozwój społeczeństwa, tęsknoty źle ukierunkowane, a wywodzące się z ambicji prestiżowych. W tym sensie ja bym nazwał architekturę barometrem określającym „pogodę albo słotę” sytuacji społecznej.

Czy po pół wieku tradycji architektury funkcjonalnej nie następuje jakby jej zmierzch? Czy przypadkiem człowiek nie potrzebuje bardziej formy niż funkcji?

Dość często spotykam się z tak formułowaną oceną, która wydaje mi się bardzo powierzchniowa, mimo, że ujawnia te tęsknoty ludzkie, jakich panujący w architekturze okres racjonalizmu nie uwzględnił. Tą tęsknotą jest marzenie o romantyczności naszego otoczenia. Nieżyjący nasz kolega, architekt Maciej Nowicki, powiedział mi kiedyś: „potrzeby ludzkie zaspokojone językiem nauk technicznych są budownictwem, a opowiadane językiem bajki są architekturą”. Zmęczony człowiek współczesny marzy o bajce. Jednak poszukując sposobu zadośćuczynienia tym marzeniom nie musi zaprzeczać osiągnięciom racjonalistów, tylko je wzbogacać. W końcu każda bajka jest opowieścią o prawdzie, a nie tylko ozdobnym ornamentem słów.

Gaudi tę bajkę opowiedział chyba znakomicie?

Nie, bo Gaudi używał tak ozdobnych słów, że prawda w nich ginie. Zresztą Gaudi był jeden. Ludzie z wielkim talentem są zwolnieni z norm.

A jak się rozwijała Pańska własna ewolucja wewnętrzna jako twórcy. Jest to pytanie o wynik auto obserwacji.

Trudno jest mówić o sobie, ale spróbuję odpowiedzieć. Jako architekt dojrzałem późno. Dopiero przed czterdziestką zdałem sobie sprawę z barwy mojego „głosu”. Więc interesuje mnie tylko architektura kameralna i podstawowy kontakt człowieka z jego otoczeniem. Kiedyś jako młody człowiek marzyłem o projektach wielkich założeń architektonicznych. Teraz najchętniej robię architekturę o niedużej skali. Można powiedzieć, że z biegiem czasu odnalazłem swoją skalę.

Z rozmowy Ewy Karnej

Fot. Z. Siemaszko, M. Długosz.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

1979 Zabawa z tkaniną

Osobną akcją z tkaniną, tym razem białą płaszczyzną o wymiarach 30×30 m, było zbiorowe malowanie, które, jak wszystkie akcje inspirowane przez Wiesława Karolaka, ujawniało indywidualne cechy i możliwości dzieci, pracujących w zespole – a jednak samodzielnie.

Z tekstu Agnieszki Paneckiej

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

1978 Jerzy Kuźmienko

Czuje się Pan twórcą czy fabrykantem domów?

Nie zbudowałem do tej pory dwóch jednakowych budynków. W miarę poznawania reguł uprzemysłowionego budowania można przecież coraz bardziej przetwarzać i indywidualizować to co powstaje.

Czy architektura współczesna ma swoją filozofię. czy poddana jest głównie celowi pragmatycznemu?

I tak i tak. Ale twórcy – ci z sercem i ci bezduszni – przeważnie nie mają ze sobą nic wspólnego. W zalewie dzieł wspaniałych i bogatych nawet, zawodowym krytykom trudno jest zauważyć. a tym bardziej właściwie wyeksponować nowe tendencje kiełkujące skromnie i bez hałasu. Uogólniająca myśl teoretyczna przestała być jednak dzisiaj drogowskazem.

Co Pana interesuje na równi z rysownicą?

Wszystko cokolwiek dobrego zrobiłem powstało z węgla, szkolnej stalówki i gliny – bez rysownicy.

Z rozmowy Danuty Wróblewskiej

Fot. J. Sabara

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.